Kiedyś myślałam, że słowo „kobieta” to tak naprawdę synonim słowa „ogarnij”. Od rana kawa, potem dzieci, praca, zakupy, dom, pranie, sprzątanie, gotowanie, wieczne „mamo, a gdzie jest…?”. Do tego obowiązkowo uśmiech, fryzura i najlepiej jeszcze ciasto na stole, bo przecież „u porządnej gospodyni zawsze pachnie świeżym plackiem”.
Rocznik ’81, wychowana w czasach, gdy Matka Polka była wzorem – ta, co się poświęci, nie narzeka, nosi zakupy w siatkach, ogarnie wszystko, a jak nie ogarnie, to i tak się uśmiechnie. Kobieta – fundament, kobieta – ofiara, kobieta – cudotwórczyni bez prawa do własnych potrzeb.
W moim domu też to widziałam. Mama – wszystko na jej barkach. Dzieci, dom, codzienność. A tata? No cóż… On „pomagał”, a każdy gest pomocy traktowany był jak wielki akt heroizmu. Wiecie, jak to było – facet wyniesie śmieci i już ma medal, a kobieta od rana do wieczora robi trzy etaty i jeszcze się słyszy, że „siedzi w domu”.
Moje spotkanie z rolą Matki Polki
Kiedy sama zostałam mamą, szybko odkryłam, że społeczna presja wcale nie zniknęła. Wręcz przeciwnie – oczekiwania rosły. Jako samotna mama miałam być jeszcze bardziej „ogarnięta”. Miałam być i matką, i ojcem, i opiekunką, i panią psychologiem. Do tego bez prawa do chwili słabości, bo przecież „dzieci potrzebują silnej matki”.
Prawda? Byłam zmęczona, wkurzona, często z poczuciem, że nie daję rady. Ale co mówi Matka Polka? „Jakoś się ogarnie”. I ogarniałam. Tylko że kosztem siebie.
Potem życie nauczyło mnie dystansu. Zobaczyłam, że jeśli ja się całkiem zatracę, to nie będę miała siły ani dla dzieci, ani dla siebie. Terapia pomogła mi to zrozumieć. Dziś wiem, że „Matka Polka” to ładny mit, który często robi kobietom więcej szkody niż pożytku.
Fakty i psychologia
📊 Badania pokazują, że w Polsce kobiety poświęcają na obowiązki domowe średnio 2 razy więcej czasu niż mężczyźni.
📊 60% kobiet deklaruje, że to one głównie zajmują się dziećmi, podczas gdy tylko 6% mężczyzn bierze na siebie tę rolę.
📊 Psycholodzy mówią jasno: oczekiwanie od kobiet, że będą perfekcyjnymi matkami, gospodyniami i partnerkami, prowadzi do wypalenia, depresji i poczucia winy.
A do tego w Polsce wciąż pokutuje przekonanie, że jak kobieta zaczyna dbać o siebie, swoje marzenia czy karierę, to „zaniedbuje rodzinę”. Tymczasem mężczyzna, który robi dokładnie to samo, bywa chwalony za ambicję.
Sarkastyczna prawda
Matka Polka to taki cudowny twór: potrafi nie spać, nie jeść, nie marudzić, a jeszcze powinna wyglądać jak modelka z reklamy proszku do prania. Oczywiście zawsze gotowa, zawsze uśmiechnięta. A jak powie, że ma dość – to od razu słyszy: „No ale przecież jesteś matką, wiedziałaś, na co się piszesz”.
Serio? To trochę jakby pracownikowi powiedzieć: „Masz etat do śmierci, bez urlopu, bez wypłaty, bez prawa do narzekania – i jeszcze masz się cieszyć, że w ogóle masz tę robotę”.
Moja refleksja dziś
Dziś patrzę inaczej. Tak, jestem mamą. Tak, czasem byłam tą klasyczną Matką Polką – z siatkami, w dresie, z nieogarnionym życiem. Ale dziś wiem, że kobieta ma prawo być też sobą – nie tylko mamą, nie tylko gospodynią. Ma prawo się rozwijać, śmiać, marzyć, odpoczywać.
I wiecie co? Dzieci na tym nie tracą. Wręcz przeciwnie – uczą się, że mama też jest człowiekiem. Że warto dbać o siebie. Że nie trzeba się poświęcać, żeby być kochaną.
👉 A Wy, dziewczyny – czujecie się czasem jak „Matki Polki na etacie bez końca”?
👉 A może znalazłyście już swój sposób, by pogodzić bycie mamą i bycie sobą?
recent posts
- Pl/EN Myślałam, że wariuję. Okazało się, że to menopauza/ I Thought I Was Losing My Mind. Turns Out It Was Menopause.
- Pl/EN LADYBUG W UK – ODCINEK KOLEJNY/ Next chapter
- Pl/EN Pomogą Ci, pomogą… ale policzą prowizję. Moje londyńskie przebudzenie./They Help You… Until They Don’t. My First Big London Lesson.
about
Jedna odpowiedź na “Matka Polka – etat do śmierci?”
-
Mamą nie jestem. Ale kobietą zapracowaną i zaangażowaną owszem. Czasem codzienność przytłacza. Ale mam sposoby na wewnętrzną równowagę oraz bycie sobą.
PolubieniePolubione przez 2 ludzi
Dodaj komentarz