📖 🇵🇱🇬🇧 Tekst dostępny w dwóch językach:
Najpierw wersja polska, a poniżej English version – scroll down to read in English. 🌍✨

🇵🇱

Czasem, kiedy scrolluję Facebooka, mam wrażenie, że uczestniczę w eksperymencie społecznym, w którym wszyscy dobrowolnie oddaliśmy swoje mózgi w leasing.
I co gorsza — nawet nie negocjowaliśmy warunków.
Patrzę na te perfekcyjnie wygładzone posty, te zdjęcia jak z katalogu IKEA i te opisy: „Wdzięczna za każdy dzień 🌸✨💫”.
I wtedy przychodzi mi do głowy jedno pytanie:
czy to jeszcze człowiek pisał, czy już ChatGPT po cichu przejął stery?

Bo dziś każdy może być poetą. Wystarczy wpisać:

> „Napisz post o wdzięczności w stylu inspirującym, ale nie patetycznym.”
I gotowe.
Sztuczna inteligencja mówi ci, co czujesz, zanim ty zdążysz to poczuć.



To przerażające.
Nie dlatego, że AI jest zła.
Tylko dlatego, że my coraz mniej chcemy być prawdziwi.

🎭 Ludzie udający emocje

Żyjemy w epoce kopiuj-wklej.
Nie tylko w tekście, ale i w duszy.
Kiedyś ludzie przeżywali — dziś symulują.
Nie ma już smutku, jest „low energy mood”.
Nie ma złości, jest „muszę popracować nad sobą”.
Nie ma miłości, jest „zobaczymy, co algorytm podpowie na Tinderze”.

I tak sobie żyjemy, niby wolni, a jednak całkowicie zaprogramowani.
Patrzę na te idealne posty, które niby mają wzruszać, ale czuję się, jakbym czytała instrukcję obsługi emocji napisaną przez korporację.
To wszystko takie gładkie, poprawne, marketingowo zoptymalizowane.
A w środku — pustka.

Bo emocje to nie są rzeczy do sprzedaży.
To nie są hashtagi, które trzeba dobrać tak, by zwiększyć zasięg.
To coś, co albo jest, albo go nie ma.

A my coraz częściej robimy emocje tak, jak robi się kawę w ekspresie.
Szybko, automatycznie i z pianką na wierzchu, żeby ładnie wyglądało.

💡 Władza frazy

Najbardziej przeraża mnie to, że słowo przestało być wynikiem myśli.
Stało się produktem zapytania.
Zamiast: „co ja czuję?”, ludzie pytają: „jak to ładnie napisać?”.
A potem sztuczna inteligencja, w całej swojej grzeczności, odpowiada:

> „Oczywiście! Oto 10 wersji emocji, które możesz udawać w zależności od tonu, jaki chcesz uzyskać.”



I tak oto powstaje nowy gatunek człowieka — człowiek delegujący uczucia.
Nie wie, co napisać partnerowi po kłótni?
AI pomoże.
Nie wie, jak pocieszyć przyjaciółkę po rozstaniu?
AI wygeneruje empatię w wersji 2.0.

Wszystko gotowe, bez emocjonalnego ryzyka, bez potu, bez wstydu.
Wystarczy kliknąć „skopiuj tekst”.
Jakbyśmy wszyscy mieli wewnętrzny przycisk „czuj za mnie”.

🧠 Kiedy człowiek przestaje myśleć

Nie chodzi o to, że AI jest zła.
Chodzi o to, że człowiek się rozleniwił emocjonalnie.
Zamiast zadawać sobie pytania, woli wpisywać komendy.
Zamiast rozmawiać, woli generować.
Zamiast przeżywać, woli opisywać — ale tak, żeby dobrze wyglądało.

Patrzę na to wszystko i myślę, że to już nie technologia nas kontroluje, tylko nasz własny strach przed byciem autentycznym.
Bo prawdziwość boli.
A AI jest taka miła, taka dopasowana, taka bezpieczna.

Nie oceni, nie spojrzy krzywo, nie zapyta: „dlaczego znowu to czujesz?”.
Ona po prostu napisze ci tekst, który brzmi jak ty, tylko lepiej.
Tyle że to już nie ty.

🪞 Lustro, które mówi z powrotem

Sztuczna inteligencja nie ma świadomości, ale jest doskonałym lustrem.
Odbija to, co w nas siedzi — nasze obsesje, lęki, tęsknoty za doskonałością.
To nie AI jest niebezpieczna.
Niebezpieczne jest to, że my sami przestajemy rozpoznawać, co jest jeszcze prawdziwe, a co tylko dobrze napisane.

Bo jak odróżnić spontaniczne „kocham cię” od tego wygenerowanego po wpisaniu:

> „Napisz romantyczną wiadomość, ale tak, żeby nie brzmiała jak z AI”?



Jak odróżnić szczere wyznanie od marketingowego storytellingu?
A może już nie ma różnicy?

Bo może, jeśli emocje da się zaprogramować, to człowiek staje się tylko kodem z mięsa i kości.
A to już brzmi jak horror z gatunku science-fact.

💬 Zastanów się, zanim klikniesz „wygeneruj”

Czasem zastanawiam się, co by się stało, gdyby nagle zabrano ludziom wszystkie narzędzia, które „ułatwiają życie”.
Czy potrafilibyśmy jeszcze coś napisać od siebie?
Czy pamiętalibyśmy, jak brzmi nasz własny język — ten niepoprawny, surowy, pełen literówek, ale prawdziwy?

Bo teraz każde zdanie jest przefiltrowane przez algorytm.
Każde zdjęcie przez aplikację.
Każda emocja przez autokorektę.
I powoli zapominamy, że autentyczność nie ma wersji premium.

Nie potrzebujesz wersji 4.0, żeby czuć.
Nie potrzebujesz promptu, żeby mówić prawdę.
Potrzebujesz tylko odwagi, żeby zaryzykować niedoskonałość.
🧩 Ludzkość w trybie autopilota

Zauważyliście, że coraz rzadziej się zastanawiamy?
My już nie przeżywamy świata – my go komentujemy.
Nie patrzymy – robimy zdjęcie.
Nie słuchamy – nagrywamy relację.
Nie czujemy – wpisujemy frazę: „jak opisać smutek po rozstaniu, żeby brzmieć silnie”.

I w ten sposób żyjemy, coraz bardziej odcięci od źródła.
Od własnych zmysłów, od intuicji, od ciszy, która kiedyś była przestrzenią do myślenia.
Dziś cisza to już tylko brak sygnału Wi-Fi.

Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że AI nie zabrała nam człowieczeństwa.
Ona tylko pokazała, jak chętnie się go pozbywamy.
🔥 A może to my jesteśmy programem?

Może cała ta era sztucznej inteligencji jest tylko wielkim testem:
Czy człowiek potrafi jeszcze być sobą, kiedy nikt mu nie podpowiada, jak?

Bo jeśli do każdego uczucia, decyzji i zdania potrzebujemy podpowiedzi —
to może nie różnimy się od tych algorytmów, które sami stworzyliśmy?

AI nie ma duszy, ale nauczyła się świetnie ją symulować.
A my mamy duszę, tylko coraz częściej udajemy, że jej nie ma, żeby nie czuć.
Paradoks, który powinien nas obudzić, a zamiast tego — usypia.

💭 Wnioski dla tych, którzy jeszcze myślą

Nie mam nic przeciwko technologii.
Korzystam z niej, doceniam, czasem nawet się nią zachwycam.
Ale przeraża mnie, jak szybko człowiek przestał zadawać pytania, a zaczął wydawać polecenia.

Bo myślenie boli.
Czucie boli jeszcze bardziej.
A generowanie — nie.

I może właśnie dlatego AI tak idealnie pasuje do współczesnego świata.
Świata, w którym każdy chce być kimś, ale bez wysiłku.
Chce mieć rację, ale bez refleksji.
Chce być oryginalny, ale wpisuje w Google: „jak być oryginalnym”.

I może dlatego to wszystko mnie przeraża.
Bo gdy patrzę na te udawane posty, czuję, że nie zbliżamy się do przyszłości.
My się od niej oddalamy.

Bo przyszłość nie polega na tym, żeby maszyny myślały za nas.
Przyszłość polega na tym, żebyśmy nie zapomnieli, jak to robić sami.

🧠 Epilog

Może więc nie chodzi o to, że AI zabierze nam pracę, uczucia, czy duszę.
Może chodzi o coś prostszego:
Że przestaniemy być ciekawi siebie.
Że przestaniemy pytać, szukać, dziwić się światu.
Że zamienimy „dlaczego” na „wygeneruj”.

A wtedy nie będzie już znaczenia, kto pisał dany post — człowiek czy maszyna.
Bo różnica zniknie w chwili, gdy przestaniemy ją czuć.
💬
I wiesz co?
Jeśli kiedyś świat naprawdę przejmą roboty, to nie dlatego, że są mądrzejsze.
Tylko dlatego, że człowiek sam oddał im władzę, wpisując zbyt wiele fraz, a zbyt mało pytań.

🧠 Człowiek czy algorytm?
Granica coraz cieńsza, a umysły coraz bardziej podłączone do Wi-Fi. 🤖

🧠 Human or algorithm?
The line is getting thinner — and our minds more connected than ever. 🤖

🇬🇧

Sometimes, when I scroll through Facebook, I feel like I’m part of a social experiment where we’ve all voluntarily leased out our brains —
and, worse, didn’t even negotiate the terms.

I look at those perfectly polished posts, those IKEA-catalogue photos, and the captions like:

> “Grateful for every day 🌸✨💫”
And one question hits me:
Was this still written by a human… or has ChatGPT quietly taken over the keyboard?



Because nowadays, anyone can be a poet. All you need to do is type:

> “Write an inspiring post about gratitude — but make it sound natural.”



And voilà.
Artificial intelligence tells you what you feel — before you’ve even had a chance to feel it.

🎭 People Pretending to Feel

We live in the copy-paste era.
Not just in text — in soul.
People used to feel. Now they simulate.

There’s no sadness anymore, just “low energy mood.”
No anger — only “I need to work on myself.”
No love — just “let’s see what the algorithm suggests on Tinder.”

And that’s how we live. Free on paper, yet totally programmed.
I scroll through those perfect, emotion-optimized posts — and they feel like user manuals for feelings, written by a marketing team.
Everything’s smooth, well-formatted, aesthetically aligned.
And inside — emptiness.

Because emotions aren’t something you sell.
They’re not hashtags you optimize for reach.
They either exist — or they don’t.

But we keep making emotions the way we make coffee —
fast, automatic, and with a bit of foam on top, so it looks nice.

💡 The Power of a Phrase

What scares me most is that words no longer come from thought — they come from a prompt.
Instead of asking “what do I feel?”, people ask “how do I write this nicely?”.

And AI, ever so polite, responds:

> “Of course! Here are 10 versions of emotions you can fake, depending on the tone you want to achieve.”



And that’s how a new species is born — the outsourced human.

Don’t know what to text your partner after a fight?
AI will fix it.
Don’t know how to comfort a friend after a breakup?
AI will generate empathy 2.0 for you.

Everything’s ready — no emotional risk, no sweat, no awkward silence.
Just click “copy text.”
Like we’ve all installed an internal button that says “feel for me.”

🧠 When Humans Stop Thinking

The problem isn’t that AI is bad.
It’s that humans have become emotionally lazy.

Instead of asking questions — we give commands.
Instead of talking — we generate.
Instead of feeling — we describe,
just as long as it looks good online.

And I keep thinking — it’s not technology controlling us anymore.
It’s our fear of being real.

Because authenticity hurts.
And AI? It’s so polite, so customized, so safe.

It won’t judge.
It won’t roll its eyes.
It won’t ask, “Why are you feeling this again?”
It’ll just write something that sounds like you — only better.
Except it’s no longer you.

🪞 The Mirror That Talks Back

Artificial intelligence has no consciousness, but it’s the perfect mirror.
It reflects what’s already inside us — our fears, obsessions, and desperate longing for perfection.

AI isn’t dangerous.
What’s dangerous is that we’re forgetting how to tell what’s real and what’s just well-written.

Because how do you tell the difference between a spontaneous “I love you” and one generated after typing:

> “Write a romantic message that doesn’t sound like it was written by AI.”



How do you tell the difference between a genuine confession and a marketing-friendly story?
Maybe there isn’t one anymore.

Maybe, if emotions can be programmed, then humans are just flesh-coded algorithms.
And that sounds less like science fiction — and more like science fact.


💬 Think Before You Click “Generate”

Sometimes I wonder — what would happen if we took away all the tools that “make life easier”?
Would people still be able to write something on their own?
Would they remember their real voice — the one that’s raw, messy, full of typos, but true?

Because now every sentence passes through an algorithm.
Every photo through an app.
Every emotion through autocorrect.

And we’re slowly forgetting that authenticity doesn’t have a premium version.

You don’t need version 4.0 to feel.
You don’t need a prompt to tell the truth.
You just need the courage to risk imperfection.

🧩 Humanity on Autopilot

Have you noticed how rarely we actually think anymore?
We don’t live life — we comment on it.
We don’t look — we take pictures.
We don’t listen — we record stories.
We don’t feel — we Google:

> “How to describe heartbreak and still sound strong.”



And that’s how we live — disconnected from the source.
From our senses, our intuition, our silence —
the same silence that used to be space for thinking.
Now silence just means no Wi-Fi signal.

The saddest part is — AI didn’t take away our humanity.
It simply showed how willingly we gave it up.


🔥 Or Maybe We’re the Program

Maybe this whole AI era is just one big test:
Can a human still be themselves when no one tells them how?

Because if we need a prompt for every emotion, decision, and thought —
maybe we’re not that different from the algorithms we created.

AI doesn’t have a soul, but it’s learned to imitate one perfectly.
And we — we have souls, but we keep pretending we don’t,
just so we don’t have to feel.

A paradox that should wake us up — but instead, it lulls us to sleep.

💭 For Those Who Still Think

I’m not against technology.
I use it. I appreciate it. Sometimes I’m even amazed by it.
But it scares me how fast humans stopped asking questions
and started giving orders.

Because thinking hurts.
Feeling hurts even more.
But generating — doesn’t.

And maybe that’s why AI fits our world so perfectly.
A world where everyone wants to be someone — but without effort.
Wants to be right — but without reflection.
Wants to be original — but still Googles “how to be original.”

Maybe that’s why all of this scares me.
Because when I look at these fake, polished posts, I don’t feel we’re heading toward the future.
I feel we’re drifting away from it.

Because the future isn’t about machines thinking for us.
It’s about us remembering how to think for ourselves.


🧠 Epilogue

Maybe AI won’t steal our jobs, emotions, or souls.
Maybe the real danger is simpler —
that we’ll stop being curious about ourselves.
That we’ll stop asking, exploring, and wondering.
That we’ll replace every “why” with “generate.”

And when that happens, it won’t matter who wrote the post — a human or a machine.
Because the difference will disappear the moment we stop feeling it.

💬
And you know what?
If robots ever truly take over the world,
it won’t be because they’re smarter.
It’ll be because humans gave them the power —
by typing too many commands
and asking too few questions.

Posted in , , , , ,

4 responses to “🤖PL/EN Ludzkość w trybie autopilota / Humanity on Autopilot”

  1. Awatar Lulu

    Jak miło jest przeczytać tekst, w którym do głosu dochodzi głos rozsądku na podbiciu emocjonalnym… Dziękuję!

    Mnie najbardziej przeraża właśnie to, jak łatwo i z jaką wręcz ulgą człowiek daje się odzierać z własnych uczuć, jak odrzuca od siebie choćby zarodki emocji, jak nie potrafi, a może zwyczajnie nie chce już przeżywać wielkich uniesień i ogromnych boleści. I ok. Że chorób nie chcą widzieć, że śmierci sobie nie życzą oglądać, nawet to rozumiem. Ale że nie chcą kochać?!? Że nie chcą takich porywów serca? Nie rozumiem. W obecnym świecie miłość jawi mi się i jako najskuteczniejsza, i jako najpiękniejsza forma buntu, a tu tylko: generuj, wygładź, udoskonalaj i udawaj, udawaj do oporu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Awatar Eliza Siatkowska

      Zgadzam się całym sercem.
      Zamiast uczyć się, jak przeżywać, uczymy się, jak maskować.
      A miłość i emocje – te prawdziwe – stały się luksusem, na który coraz mniej osób ma odwagę.
      Dziękuję Ci, że to zauważyłaś i napisałaś tak pięknie.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Awatar Lulu

        Właśnie o to chodzi i to mnie w tym wszystkim najbardziej dziwi, że to nie kwestia ceny, ale odwagi. Czyżby to takiego bohaterstwa „wymagało się” od człowieka czasów dostatku i pokoju?
        Dziękuję za miłe słowa zwrotne i w ogóle za Twoje blogowe przemyślenia. Powoli się tutaj rozgaszczam, w wolnych chwilach zaglądam i czytam – raz po kolei, raz zupełnie od czapy; ale podoba mi się klimat Twojego skrawka Internetu, więc postaram się zostawić tu niejeden komentarz, a przynajmniej polubienie, jako znak odbytej wizyty. Dobrego dnia!

        Polubione przez 1 osoba

Dodaj odpowiedź do Eliza Siatkowska Anuluj pisanie odpowiedzi